Podczas rozmów kwalifikacyjnych coraz częściej możemy spotkać się z pytaniem o listy polecające, referencje, rekomendacje. Jakkolwiek by ten dokument się nie nazywał, chodzi o potwierdzenie jakości wykonanych zadań lub czynności na zlecenie lub z własnej inicjatywy. To opinia o naszej działalności w konkretnych obszarach.

Wykazanie się podczas spotkania z rekruterem listami polecającymi lub rekomendacjami może przesądzić o przebiegu rozmowy albo wyniku kwalifikacji. Referencje to przecież opinia o nas, o umiejętnościach, postawie i praktycznych działaniach, o rzetelności zawodowej. Zdobywanie takich formalnych potwierdzeń kompetencji zaczyna być coraz bardziej w cenie. Bo może istotnie zwiększać szanse zdobycia konkretnego stanowiska.

Oceniając naszą kandydaturę rekruter najpierw przeczyta list motywacyjny, który powinien przykuć jego uwagę już pierwszymi zdaniami. Następnie sięgnie po życiorys, w celu oceny naszego doświadczenia, które powinno być bogate i związane ze stanowiskiem, o które się ubiegamy. W następnej kolejności przeanalizuje świadectwa szkoleń, kursów i dodatkowych kwalifikacji. Zbada wtedy tak zwane kwalifikacje formalne. Jeżeli w momencie oceny tych dokumentów jeszcze nas przy rekruterze nie ma, to sama ich lektura powinna wzbudzić w nim chęć poznania nas.

Udało nam się, przebrnęliśmy przez pierwsze sito selekcji, dostajemy zaproszenie na spotkanie. Odpowiednio się do niej przygotowujemy. Ważny będzie strój i wygląd, bo postawa komunikuje nastawienie do życia. Podczas samej rozmowy liczyć się będą umiejętności budowania relacji, zdolność przekonywania i wiele czynników, które ocenia się dopiero przy osobistym spotkaniu. I tu czeka nas kolejne zadanie: przedstawienie dodatkowych argumentów, w postaci rekomendacji. W którym dokładnie momencie się nimi posłużyć? Istnieją dwie możliwości.

Oczywiście można wszystkie dokumenty scalić w jeden plik, wysyłany potencjalnemu pracodawcy. Dostanie on zatem list motywacyjny z CV oraz naszymi referencjami jako załącznikami. Warto wówczas odnotować dołączone rekomendacje w CV, z zachowaniem chronologii, przy konkretnych pozycjach, których przestawiane dokumenty dotyczą tematycznie. Drugą szansę wykorzystania rekomendacji stwarza właśnie rozmowa kwalifikacyjna. W jej trakcie na pewno padną pytania związane z naszym życiorysem zawodowym, świadectwami oraz listem motywacyjnym. W tym momencie możemy położyć na stole dodatkowe dowody, potwierdzające nasze profesjonalne osiągnięcia.

Uwaga: nigdy nie wykładajcie wszystkich argumentów na stół w formie stosu.

 Miejcie przygotowane poszczególne rekomendacje w sposób usystematyzowany i łatwy do zidentyfikowania. To o tyle ważne, że:

  1. Oszczędzicie czas rekrutera, nie każąc mu czekać, aż znajdziecie w stosie kwitów ten, którego szukacie;
  2. Pokazując w trakcie rozmowy konkretny tematyczny dokument, mocno się uwiarygodnicie;
  3. Przejmujecie kontrolę nad kreowaniem wizerunku waszej osoby w umyśle rekrutera;
  4. Nie tracąc czasu na poszukiwanie dokumentów, zaprezentujecie się jako osoba zorganizowana i poukładana. Jeżeli w CV napiszecie, że potraficie być dobrymi organizatorami, to pokazujcie takie zachowanie już na rozmowie rekrutacyjnej jako poziomie podstawowym.
Świat biznesu w gruncie rzeczy nie jest taki duży i wielu ludzi się zna osobiście. Sam wiele razy przekonałem się, że Ziemia to faktycznie globalna wioska, gdy na różnych krańcach świata spotykałem znajomych.  Zatem rekruter też może znać osobę, która wydała nam referencje i w trakcie spotkania wykona „telefon do przyjaciela”.  Z zaistnieniem takiej sytuacji należy się liczyć tak samo jak z tym, że skoro w CV napisaliśmy, że znamy język angielski na poziomie bardzo dobrym, to rozmowa rekrutacyjna odbędzie się właśnie w tym języku.

Kolejna istotna rada: referencje, rekomendacje czy list polecający może wystawić nam każdy przełożony. Nieważne, czy w wojsku czy już w cywilu. Tego typu dokument ma wartość i nigdy nie wiemy, kiedy może się przydać. Jak już będzie potrzebny, to może się okazać bezcenny i przesądzi o naszej przyszłości. Zatem zalecam: zbierajcie rekomendacje!

Dokument taki może być podpisany nie tylko przez jednego przełożonego. 

Zawsze może się na nim znaleźć drugi podpis, jeszcze wyższego szefa. Sam wielokrotnie zwracałem się do przełożonych o rekomendacje i nigdy mi ich nie odmówili. Tak samo działało to w drugą stronę, kiedy byłem proszony o napisanie rekomendacji dla kogoś, nie odmawiałem, jeśli byłem przekonany co do rzetelności wnioskodawcy. Zdarzyło mi się nawet wystawić rekomendacje żołnierzowi US Army. Były one potwierdzeniem wykonania zadań wynikających z wojskowej współpracy bilateralnej. Zrobiłem to z przyjemnością. Celowo przywołuję tę sprawę, gdyż dotyczyła ona żołnierza, który nie był moim podwładnym, a jedynie razem współpracowaliśmy. Moim zdaniem rekomendacja może być wypisana na okoliczność:

– współpracy w różnych aspektach służbowych;

– realizacji konkretnych czynności, zadań;

– pracy na konkretnym stanowisku; 

– wolontariatu;

– udziału w konkretnym przedsięwzięciu.

Wymieniłem okoliczności, z których możemy zwrócić się do przełożonego o wystawienie stosownego świadectwa naszego zaangażowania i jakości pracy. Co istotne, taka formuła uwierzytelniania podwładnego czy współpracownika w żaden sposób nie jest zabroniona, za wyjątkiem oczywistych sytuacji określonych w przepisach o ochronie informacji niejawnych.

Reasumując, służąc w wojsku czy innych formacjach mundurowych nie bójcie się prosić o rekomendacje potwierdzające waszą rzetelność i wiarygodność. Może się okazać, że właśnie one przesądzą za kilka miesięcy czy lat o zdobyciu satysfakcjonującej pracy.

Andrzej Wojtusik